Dzsiejsz dzień nie miał się
do w wspaniałych. Cały dzień chodzenia po lesie szukając jakiegoś naszyjnika ,
który oczywiście zgubiła Cynthia. Musiałam się pilnować ponieważ gdy czuje
powiew wiosennego wicherku przechadzającego się pomiędzy drzewami. Czuje się
wolna bez ograniczeń może tak działa na
mnie moja wilcza natura. Dlaczego ? a no tak mój stryj jedyna mi bliska osoba
zajmująca się prowadzeniem rezerwatu dla dzikich wilków. Biedaki z tych wilków
prawie cała populacja wyginęła. W okolicy jest tylko jeden samiec i kilka samic
z czego jedna ma młode. Wracając do tematu kiedy przychodzę na teren rezerwatu
dokładnie na polane gdzie często wilki prześadują , przychodzą do mnie same z
niczego. Nie wiem dlaczego. Nagle pogrążona w myślach spostrzegłam , że ktoś
puka do drzwi. Odparłam człowiekowi po drugiej stronie drzwi , by mógł wejści.
Gdy w drzwiach staną Derek aż dech mi zaparło. Był silnie umięśnionym chłopakiem.
Krążyły plotki , że Derek się we mnie podkochuje. Nie wiem skąd to wiedzieli
ponieważ on nie był zbytnio nastawiony do przyjaźni z innymi. Szczególnie w szkole. Skąd to wiem bo z nim chodzę do klasy
dokładnie do 1 liceum. Zwykle chodzi z swoją paczką po szkole. Ciekawe po co
przyszedł. Podszedł do mnie. Ja gestem zaprosiłam go by usiadł koło mnie na
łóżku. Gdy usiadł w niewielkim odstępie. Czuła jak biło ciepło wręcz gorąco z
jego ciała. Trochę speszona tą sytuacją odezwałam się do niego.
- Hej Derek.
- Witaj Vivien.- Obrucił głowę w strone okna.
- Więc co cię tu sprowadza ?
Skąd wiesz gdzie mieszkam ? –Widać było , że czymś się zamyślił. Pomachałam
ręką przed jego twarzą i ockną się.
- Zadajesz strasznie dużo
pytań. Uśmiechną się.- W tym momocie wydał mi się dziwny. Ja tylko zadała dwa
pytań prawda ?
- niewydajne mi się. Dlatego powie
jeszcze raz. Dlaczego tu przyszedłeś ? – w tym momencie w oknie pojawiły się dwa wilki. Prze straszyłam się ponieważ
takich jeszcze tu nie widziałam. Dwa wielkie basiory jeden był czarno biały drugi
zaś jasno szary. Derek wstał. Szybko porozglądał się po pokoju i uciekł. W tym
momencie ja sama wstała i pobiegła na zewnątrz , ale go już nie było , jak i
wilków.
- DEREK ! – krzyknęłam myśląc
, że mi od powiem , ale zamiast tego od powiedziała mi głucha cisza. Pobiegłam do
garażu by opowiedzieć wszystko stryjowi. Lekko zdyszana powiedziałam do wujka :
- Nie uwierzysz co teraz widziałam
stryju.- Phil bo tak miał na imię. Wytarł ręce z smaru o koszule.
- Vivie nie teraz. Widzisz
jestem zajęty a zaraz muszę jechać do Stana Allena. Podszedł do skrzynki z narzędziami
wyją śrubokręt i zajrzał po maskę samochodu coś przykręcająca.
- Pojawiły się dwa nowe wilki.
Większe , silniejsze , w ogóle inne.- Odwrócił się spojrzał na mnie i odparł
- Jesteś zmęczona a zaraz zmierzch.
Lepiej się położyć okej. Na pewno coś ci się wdawało.
Dziękuje za czytane Goldkonik.
Zapraszam na kolejną części w Sobotę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz